Czy platforma społecznościowa może odpowiadać za reklamy publikowane przez oszustów? Przez lata firmy technologiczne przekonywały, że są jedynie „pośrednikami”, a odpowiedzialność spoczywa na reklamodawcach. Sprawa Rafała Brzoski przeciwko Meta pokazuje jednak, że ten model może się właśnie kończyć. Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał w mocy postanowienie sądu I instancji o udzieleniu zabezpieczenia wydane w toku trwającego postępowania, o które wnioskował Rafał Brzoska wraz ze swoją żoną, Omeną Mensah. Rozstrzygnięcie to może okazać się przełomowe nie tylko dla Brzoski i jego żony, lecz także dla przedsiębiorców, osób publicznych i zwykłych użytkowników, których dane oraz wizerunek bywają wykorzystywane w internetowych scamach.
Rafał Brzoska kontra Meta – o co chodzi w tym sporze?
Spór pomiędzy Rafałem Brzoską, prezesem InPostu, a spółką Meta (właścicielem Facebooka i Instagrama) zaczął się od zjawiska dobrze znanego wielu użytkownikom internetu: fałszywych reklam inwestycyjnych.
Na platformach Meta regularnie pojawiały się sponsorowane reklamy wykorzystujące wizerunek Rafała Brzoski oraz jego żony Omeny Mensah. Reklamy zawierały spreparowane materiały graficzne, deepfake oraz zmyślone nagłówki sugerujące m.in., że przedsiębiorca poleca „tajne inwestycje”, platformy tradingowe albo szybkie sposoby na zarobek.
Użytkownik widział reklamę z rozpoznawalną twarzą, klikał w link, a następnie trafiał na stronę mającą wyłudzić dane lub pieniądze.
Powyższy problem nie dotyczył wyłącznie ochrony własnego wizerunku Rafała Brzoski czy Omeny Mensah, ponieważ Meta czerpała korzyści finansowe z emisji takich reklam, jednocześnie nie wdrażając skutecznych mechanizmów zapobiegania podobnym nadużyciom. Te okoliczności stanowiły podstawę do zainicjowania sporu sądowego.
Kto zainicjował sprawę i dlaczego?
Bezpośrednią przyczynę zainicjowania postępowania stanowiła kwestia wykorzystania wizerunku Rafała Brzoski oraz Omeny Mensah w fałszywych reklamach wyświetlanych na Facebook’u oraz Instagramie.
Za tym jednak kryje się istotny problem odpowiedzialności Meta Platforms za wyświetlanie takich reklam, związany z rzeczywistą rolą Mety w procesie emisji reklam. Działania podejmowane w tym zakresie przez Meta stawiają pod znakiem zapytania możliwość powoływania się na status tzw. „bezpiecznej przystani”, wynikający z unijnego rozporządzenia DSA (akt o usługach cyfrowych), polegający na uznaniu roli Mety jedynie jako technicznego pośrednika, w sytuacji, w której podmiot ten:
- prowadzi system reklamowy,
- weryfikuje reklamodawców,
- akceptuje reklamy do publikacji,
- profiluje odbiorców reklam,
- zarabia na emisji kampanii reklamowych.
Czy duże platformy mogą odpowiadać za treści reklamowe publikowane przez użytkowników?
W kontekście odpowiedzialności platform za treści reklamowe, publikowane za ich pośrednictwem przez użytkowników, długo dominowała zasada ograniczonej odpowiedzialności pośredników internetowych. Wynikała ona m.in. z dawnej dyrektywy e-commerce oraz praktyki rynkowej.
Sprowadzało się to do założenia, że platforma nie odpowiada za treści, publikowane przez użytkowników, dopóki nie uzyska wiarygodnej informacji o bezprawnym charakterze treści i wówczas nie zareaguje.
Sprawdzało się to względnie dobrze przy klasycznych forach czy hostingu. Problem zaczął się w momencie, gdy platformy przestały być wyłącznie „tablicą ogłoszeń”, a stały się zaawansowanymi systemami reklamowymi.
Meta nie tylko przechowuje reklamy, ale także umożliwia ich targetowanie, automatycznie optymalizuje ich zasięg, pobiera opłaty, jak również korzysta z algorytmów zwiększających skuteczność reklam.
Rzeczywista rola dużych platform w procesie emisji reklam wymusza zmianę dotychczasowego spojrzenia na omawiany problem.
Regulacje unijne
W kontekście opisywanej sprawy Rafała Brzoski istotne znaczenie ma stosunkowo świeże, wspomniane powyżej, unijne rozporządzenie Digital Services Act (DSA) dotyczące między innymi obowiązków dużych platform internetowych.
Najważniejsze założenia DSA obejmują m.in.:
- szybsze reagowanie na nielegalne treści – platformy muszą wdrożyć skuteczne mechanizmy notice-and-action, czyli procedury zgłaszania i usuwania nielegalnych materiałów;
- większą transparentność reklam – użytkownik powinien wiedzieć kto sponsoruje reklamę, dlaczego widzi daną reklamę, jakie dane wykorzystano do targetowania;
- szczególne obowiązki dla bardzo dużych platform (VLOPs) – do takich platform należy Meta. Oznacza to dodatkowe obowiązki związane z analizą ryzyk systemowych, w tym dezinformacji, oszustw, manipulacji reklamowych i innych zagrożeń dla konsumentów.
Sprawa Rafała Brzoski może być jednym z pierwszych praktycznych testów tego, jak daleko sięga odpowiedzialność platform za ryzyka generowane przez ich własny system reklamowy.
Bezprecedensowe orzeczenie sądu
Z informacji uzyskanych bezpośrednio od Rafała Brzoski wynika, że Warszawski Sąd Apelacyjny wydał korzystne dla niego rozstrzygnięcie.
Sąd miał uznać, iż Meta nie może całkowicie wyłączyć swojej odpowiedzialności za scamowe reklamy publikowane w ramach własnego systemu reklamowego, a jej rzeczywista rola w procesie emisji reklam wskazuje, że nie jest ona wyłącznie biernym pośrednikiem w zakresie reklam publikowanych przez jej użytkowników. W konsekwencji sąd, na czas trwania postępowania sądowego, udzielił zabezpieczenia zakazującego wyświetlanie fałszywych reklam z wizerunkiem Rafała Brzoski oraz jego żony, Omeny Mensah przez Meta Platforms
Sąd dostrzegł, że w przypadku reklam platforma nie tylko przechowuje treści, ale bierze udział w ich dystrybucji i komercjalizacji, co tworzy po stronie platformy odpowiedzialność za to, co w tych reklamach się znajduje, w szczególności jeżeli są to treści naruszające dobra osobiste, wprowadzające w błąd, wykorzystujące cudzy wizerunek, czy też służące wyłudzeniom.
Czy sprawa Rafała Brzoski okaże się przełomowa?
Do tej pory wielu przedsiębiorców, celebrytów czy ekspertów miało podobny problem: ich wizerunek był wykorzystywany w scamach inwestycyjnych, suplementowych lub pseudomedycznych, co często kończyło się frustrującym dla tych osób schematem, sprowadzającym się do:
- zgłoszenia reklamy,
- automatycznej odpowiedzi platformy,
- chwilowego usunięcia,
- pojawienia się następnej reklamy.
Z uwagi na dotychczasowy nurt uznający duże platformy internetowe za biernych pośredników umożliwiających publikowanie reklam ich użytkowników, brak było realnej możliwości przymuszenia wspomnianych podmiotów do podjęcia systemowych działań.
Omawiana sprawa Rafała Brzoski może to zmienić, bo pokazuje, że:
- platforma może zostać pociągnięta do odpowiedzialności,
- samo usuwanie pojedynczych reklam może nie wystarczyć,
- od dużych platform można wymagać skuteczniejszych zabezpieczeń.
Warto zaznaczyć, że powyższe kwestie mogą być istotne nie tylko dla osób publicznych, ale w praktyce ofiarą podobnych mechanizmów może stać się każdy: lekarz, przedsiębiorca, trener, prawnik czy użytkownik, którego zdjęcie zostanie wykorzystane w oszustwie.
W konsekwencji osoby dotknięte scamami oraz deepfake’ami, publikowanych za pośrednictwem dużych platform, mają oczekiwać od platform skutecznych działań. Brak adekwatnej reakcji w zwalczaniu takich praktyk otwiera drogę do ochrony swoich praw na drodze postępowania sądowego – nie tylko przeciwko bezpośrednim sprawcom, ale również platformom, na których opublikowana została reklama.
Ponadto Meta i inne firmy technologiczne mogą zostać zmuszone do wdrożenia rozwiązań systemowych, umożliwiających skuteczne wykrywanie deepfake’ów, działań polegających na podszywaniu się pod osoby publiczne, czy też scamowych reklam inwestycyjnych.
Meta pod presją także w Brukseli
Problemy prawne Meta nie kończą się na omawianej sprawie. Równolegle irlandzki podmiot pozostaje pod lupą Komisji Europejskiej w związku z możliwymi naruszeniami Digital Services Act. Bruksela analizuje m.in. system reklamowy platformy, poziom ochrony użytkowników oraz transparentność działań reklamowych.
W grę wchodzą potencjalnie bardzo wysokie kary finansowe – liczone w procentach globalnego obrotu przedsiębiorstwa.
Widać więc zarys nowego trendu: Europa coraz wyraźniej odchodzi od modelu, w którym duże platformy mogą tłumaczyć się wyłącznie rolą neutralnej infrastruktury. Oczekiwania rosną – skoro platformy zarabiają miliardy na reklamach i danych użytkowników, powinny też ponosić większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo własnego ekosystemu.
Koniec ery unikania odpowiedzialności?
Sprawa Rafała Brzoski przeciwko Meta ma znaczenie symboliczne i praktyczne. Symboliczne – bo pokazuje, że działania globalnej platformy mogą zostać skutecznie zakwestionowane przed krajowym sądem.
Praktyczne – bo dotyka problemu, który dotyczy milionów użytkowników internetu: oszustw reklamowych, deepfake’ów i bezprawnego wykorzystywania cudzych danych.
Dla przedsiębiorców i użytkowników to dobra wiadomość. Dla dużych platform takich jak Meta Platforms – sygnał, że epoka przerzucania odpowiedzialności wyłącznie na użytkowników może właśnie dobiegać końca.
Piotr Nawrot, Dział Prawa Nowych Technologii
